poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Dlaczego warto powrócić do zwyczaju kropielniczek ze święconą wodą w naszych domach?

      Zwyczaj ten pomaga domownikom i gościom żyć prawdą, że rodzina to domowy Kościół oraz, że w codzienności życia objawia się i działa Bóg.
     W Starym Testamencie czytamy: "Słuchaj Izraelu, Jahwe jest naszym Bogiem - Jahwe jedyny. Będziesz miłował twojego Boga /.../ Niech pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś nakazuję. /.../ Wypiszesz je na odrzwiach swojego domu i na twoich bramach /../" (Księga Powtórzonego Prawa 6, 4-9) Żydzi rozumieli te słowa dosłownie, więc na odrzwiach domów mocowali kar teczki z powyższym tekstem "Słuchaj Izraelu..." Wytworzyło to pobożny zwyczaj dotykania tych świętych słów podczas wchodzenia i wychodzenia z domostwa. Starożytni Żydzi również po przyjściu do domu dokonywali rytualnego obmycia rąk. Obie te praktyki dały podstawy do pojawienia się później w kościołach chrześcijańskich kropielnic z wodą święconą. Każdy wierny, wchodząc i wychodząc ze świątyni, powinien był zanurzyć rękę w kropielnicy i przeżegnać się znakiem krzyża na pamiątkę oczyszczenia wodą chrztu świętego.
     Ta kościelna praktyka rozwijała się jednak nadal i z kościołów zaczęła wkraczać do mieszkań. Kaznodzieje namawiali, aby w domach wieszać miniaturki kościelnych kropielnic. Zwyczaj ten nie wszędzie przyjął się powszechnie, ale na Śląsku jeszcze w połowie XX wieku występował praktycznie w każdym domu.


      W Polsce to miniaturowe naczynie nazwano kropielniczką. Była ona najczęściej porcelanowa i miała około 15 centymetrów wysokości. Najważniejszą jej częścią było oczywiście naczynie na wodę święconą. Czasami naczyńko było wkomponowane w postać ukrzyżowanego Chrystusa albo modlącą się Matkę Boską. Najczęściej jednak kropielniczka wyglądała jak Anioł Stróż, trzymający w rękach misę, gdzie wlewano wodę święconą. Bywało też, że misa miała kształt muszli, za pomocą której św. Jan Chrzciciel chrzcił w Jordanie.
Dziś dość trudno kupić kropielniczkę, która swą symboliką przypominałaby chrzest święty. Dlatego chcemy poprzez stronę www.kropielniczka.blogspot.com umożliwić wszystkim zainteresowanym dotarcie do artystów, którzy będą mogli przygotować kropielniczkę, często nawet na zamówienie. Ufamy, że wprowadzenie kropielniczek do przestrzeni życia wielu polskich rodzin przyczyni się jakby namacalnie do nowego wyczucia sacrum i uwrażliwi wielu na potrzebę życia zgodnego z darem, jaki został nam dany na chrzcie świętym.

 Chrzest można przyjąć tylko raz. Jeden raz obmywszy się z grzechu trzeba codziennie na nowo umierać dla tego świata zwłaszcza poprzez przeciwstawianie się złemu, walkę z grzechem powszednim i ciężkim, stronienie od pokus, praktykowanie umartwień. W przeciwnym razie łaski chrzcielne zostaną utracone. Utrzymać się na powierzchni wzburzonego morza i nie zatonąć, to jest nieraz bardzo trudne zadanie.Dlatego potrzebujemy ciągle pomocy. Kołem ratunkowym, którego nigdy nie powinniśmy wypuszczać z rąk jest spowiedź. Trzeba też często przypominać sobie treść przyrzeczeń chrzcielnych. Odnawiamy te przyrzeczenia raz w roku, podczas obrzędów Wigilii Wielkanocnej, ale to za mało. Trzeba prywatnie robić to częściej. Nasze przyrzeczenia chrzcielne przypomina nam właśnie woda święcona.
       Św. Teresa z Avili, tak jak wielu innych świętych, miała szczególne nabożeństwo do wody święconej. W swojej „Księdze życia” (31, 4–6) napisała, że nie ma skuteczniejszej broni przeciw duchom nieczystym, jak woda święcona. Ta woda ma niezwykłą moc i może to potwierdzić każdy egzorcysta. Siostra Anna od Jezusa w procesie beatyfikacyjnym tak świadczyła o św. Teresie: „Ona nigdy nie wyruszała w podróż bez wody święconej. Jeden raz zapomnieliśmy wziąć tej wody, i ona z tego powodu bardzo przeżywała. Później zawsze miała ją w buteleczce przy pasku. Mówiła: «Nie wiecie, jakie pocieszenie daje pokropienie się wodą św. Tak łatwo możemy skorzystać z błogosławieństwa Najdroższej Krwi Chrystusowej!»”.       Tertulian (De orat. 13) i św. Klemens z Aleksandrii (Strom. IV, 22) zgodnie świadczyli, że chrześcijanie umywali ręce przed modlitwą i wchodząc do kościoła. W przedsionku starych bazylik stała studzienka albo basenik dla umywania rąk. Od najdawniejszych czasów kapłan umywa ręce przed rozpoczęciem modlitw Kanonu Mszy św.
      Najstarsze poświęcenie wody odbywało się właśnie podczas Wigilii Wielkanocnej. Z części tej wody, przez zmieszanie z krzyżmem św. i olejem katechumenów, przygotowuje się wodę chrzcielną. Resztę wierni biorą do domów i skrapiają pomieszczenia, swych chorych jak również zwierzęta w gospodarstwach rolnych. Od IV w. u chrześcijan wschodnich, w Wigilię Trzech Króli (5 stycznia) odbywa się tzw. megas hagiasmos. Jest to wielkie poświęcenie wody, przypominające chrzest Pana Jezusa w Jordanie. Poświęca się dużą ilość wody, którą wierni później przez pewien czas używają jako wodę święconą a także w życiu codziennym, np. do gotowania. Zaczynając od XV w. podobne poświęcenie odbywa się i na chrześcijańskim Zachodzie. Jest to jedna z najdłuższych i najbardziej uroczystych ceremonii w ciągu roku liturgicznego.

Zwykłe poświęcenie wody (po Komunii św.) pojawiło się u chrześcijan wschodnich w IV wieku. Według tradycji („Konstytucje Apostolskie”), używanie wody święconej wprowadził apostoł św. Mateusz. Papież Aleksander I w V w. takie poświęcenie, ale już z użyciem soli egzorcyzmowanej, wprowadził na łacińskim Zachodzie. Od tego czasu kapłan święci wodę co niedzielę, a od VII w. przed główną Mszą św. niedzielną, śpiewając Asperges me albo Vidi aquam, uroczyście kropi ołtarz, ministrantów, wiernych, ewentualnie także groby zmarłych w kryptach kościoła albo na przykościelnym cmentarzu.
Do uroczystego konsekrowania kościoła, ołtarza albo kamienia ołtarzowego biskup używa specjalnej wody, zwaną „wodą gregoriańską”. Jest to woda zmieszana z winem, solą i popiołem. W „Rytuale Rzymskim” znajdują się specjalne modlitwy przeznaczone do święcenia wody na cześć niektórych świętych, np. Adelajdy, Alberta, Huberta, Ignacego, Rajmunda, Wincentego Fereriusza. Pokropienie wodą święconą jest istotne dla wszystkich poświęceń, egzorcyzmów i dla obrzędu pogrzebu oraz egzekwii. Wierni też używają wody ze źródeł, słynących cudowną mocą uzdrowienia, np. z sanktuarium w Lourdes albo z niedaleko od naszego przeoratu położonego źródełka w Matemblewie. Taka woda nie potrzebuje specjalnego poświęcenia.

W każdym domu katolickim powinien znajdować się pojemnik z wodą święconą. Należy się skrapiać tę wodą robiąc znak krzyża za każdym razem, gdy wychodzimy z domu w świat, który jest pełen niebezpieczeństw dla duszy i ciała. Pokropienia wodą święconą mają szczególne znaczenie w czasie pokus diabelskich, choroby, waśni rodzinnych, zamieszania sąsiedzkiego czy jakiegoś innego niepokoju. Poświęcając wodę, kapłan odmawia potężny egzorcyzm przeciw złym duchom i dodaje soli egzorcyzmowanej. Każda sól, a cóż dopiero egzorcyzmowana, ma moc przeciw psuciu i zarażeniu. Egzorcyzmowana sól oddziałuje poprzez rozsypanie jej w pomieszczeniach uważanych za skażone działaniem sił diabelskich, np. w miejscach, gdzie uprawiano okultyzm, gdzie były wywoływane złe duchy, gdzie odbywały się rytuały pogańskie i seanse spirytystyczne. Stosuje się także sól egzorcyzmowaną do ochrony domów, mieszkań, zabudowań gospodarczych oraz pól, gdy zachodzi domniemanie, że mogą być pod działaniem uroków lub klątw.

Skrapiamy się wodą św. także przy każdym wejściu do kaplicy lub kościoła, pokazując tym, że jesteśmy odkupieni przez Chrzest św. i że mamy prawo w pełni uczestniczyć w modlitwach Kościoła oraz w Ofierze Mszy św. Ze Chrztu św. wyszliśmy niegdyś jako nowi ludzie, „odrodzeni z wody i z Ducha Świętego” (J 3, 5), gdy umarł w nas i zaginął człowiek dawny. Każde pokropienie się wodą św. ma moc oczyścić naszą duszę od grzechów powszednich, a właśnie grzechy powszednie są największą przeszkodą dla otrzymania tych łask, o jakie prosimy w modlitwie. Nawet więcej, Kościół św. udziela odpustu cząstkowego (wcześniej: odpustu stu dni) za każde przeżegnanie się wodą święconą.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza